Tomasz Kołodziejczak, “Czarny Horyzont”, [Fabryka Słów] Lublin 2010
Nie tak dawno, w sierpniu wydawnictwo Fabryki Słów wypuściło ze swych trybów nową książkę Tomasza Kołodziejczaka “Czarny Horyzont”. Autor jest znanym polskim pisarzem, nagrodzony Zajdlem, a ostatnio (czerwiec 2010) nawet odznaką “Zasłużony dla Kultury Polskiej”.
W swojej nowej książce Kołodziejczak przedstawia ciekawą wizję przyszłości. Jesteśmy wprowadzeni w świat z drugiej połowy XXI w. Nie znajdziemy tak jednak żadnych futurystycznych technik, nic z tych rzeczy. Dlaczego? Nastąpiło bowiem przeniknięcie się Planów różnych światów, a przez to balrogi mogły wejść do naszego świata i zaczęły siać grozę i zniszczenie. Wraz z nimi przybyły elfy, dzięki którym udało się po części odeprzeć wrogi najazd i ocalić niektóre tereny. To jednak, co zadecydowało o ratunku przed ostateczną klęską to wszystko to, co można streścić w słowach “Bóg, Honor, Ojczyzna”. Okazało się bowiem, że balrogi boją się święconej wody i modlitwy tak samo jak sam diabeł. Elfy natomiast, jako ucieleśnienie tego co dobre, dosyć szybko przyjęły wiarę chrześcijańską.
Czytając książkę poznajemy ten świat. Towarzyszymy królewskiego geografowi Kajetanowi, który ma misję badania terenów wroga, ustalania jaka jest geografia wrogich terenów. Jednocześnie poznajemy jego historię, trudne relacje z przybranym ojcem. W tym wszystkim okazuje się, że balrogi chcą wykorzystać przebicie naszego świata z jeszcze innym Planem, aby stworzyć nową zabójczą broń i znieść ostatnie wrogie im placówki. Jak to w takich historiach bywa, Kajetan zostaje wybrany (chcąc nie chcąc, bo w trakcie jego rutynowej misji) to wykonania niebezpiecznego zadania infiltracji wroga.
Akcja książki jest całkiem wciągająca. Interesująco jest wykorzystany motyw walki elfów z balrogami, ciekawy jest też pomysł z wykorzystaniem wiary jako narzędzia obrony. Autor pokazuje zgrabny mariaż elfiej magii i siły modlitwy. Tu jednak tkwi coś, co moim zdaniem autorowi do końca się nie udało. Modlitwa, praktyki religijne bowiem zostały wykorzystane w powieści podobnie jak magia. Są one praktycznie oderwane od wiary konkretnego człowieka. Kajetan bowiem w pewnym momencie jest opisany jako ten, który nie jest zbyt wierzącym człowiekiem. Jednak samo wyrecytowanie modlitwy wystarcza, aby odpędzić wrogie czary. Moim zdaniem ten wątek jest lekko nie dopracowany. Gdyby autorowi udało się ukazać moc wiary jako wiary, a nie tylko samych praktyk, byłaby to moim zdaniem jeszcze ciekawsza książka.
Póki co jednak mamy powieść taką jaką mamy. Polska jest jednym z niewielu wolnych krajów i stopniowo odzyskuje utracone tereny. My zaglądamy na krótki moment z jej historii i zmagania z nieprzyjacielem. Moim zdaniem za krótki. Książka mimo swego mankamentu jest bowiem wciągająca i przyjemnie się ją czyta. Podczas czytania, gdy widziałem, że koniec się zbliża, zaczynałem żałować, że jest taka krótka. Może będzie nas czekał jakiś sequel?
O książce można podyskutować na Nieoficjalnym Forum Fabryki Słów, a kupić można w księgarni Selkar.
[…] Kołodziejczak jest autorem m. in. recenzowanej na naszym blogu książki Czarny Horyzont opowiadającej o naszym świecie napadniętym przez balrogi, którą gorąco polecamy (można ją […]
[…] jednym z lepszych polskich twórców. Nagradzany nie raz (w tym Zajdlem). Jest autorem m.in. „Czarnego Horyzontu” recenzowanego już na naszej stronie. „Schwytany w światła” jest kontynuacją […]