Czyli o autorach łacińskich, starożytnych choć może i nie tylko, których warto naśladować.
Nowy Renesans
Renesans, czy też odrodzenie, który korzenie ma w XIII-wiecznej Italii przyniósł nową jakość, jak się dzisiaj by powiedziało, do światowej kultury poprzez sięgnięcie do znanych i dopiero co odnalezionych tekstów antycznych. Bogacące się społeczeństwo mogło sobie pozwolić najpierw na większą produkcję rękopisów, a potem wynalazek druku zaprowadził książkę pod strzechy (a przynajmniej pod dachy ówczesnej klasy średniej). Rodził się kanon autorów, których warto naśladować, którzy stali się wzorami poprawnej, pięknej łaciny.
Dzisiaj internet przyniósł kolejną rewolucyjną zmianę w dostępie do tekstów. Możemy z łatwością sięgać po wydania tysięcy autorów (zarówno tych starożytnych, jak i późniejszych). Nie mamy więc ograniczeń, z którymi musieli się mierzyć autorzy doby średniowiecza, a nawet filolodzy klasyczni XX wieku. Jeszcze nie tak dawno, w latach 90 minionego stulecia, aby dokonać wydania krytycznego, trzeba było jeździć po świecie i osobiście sprawdzać kolejne manuskrypty (albo opierać się na pracy innych, którzy to właśnie zrobili). Dzisiaj wystarczy otworzyć przeglądarkę internetową i ma się dostęp i do tekstów (choćby przez the Latin Library) i do manuskryptów (na stronach odpowiednich instytucji). Pozostaje tylko ubolewać, że wiele współczesnych wydań krytycznych jest dla nas drogich, choć i tak o niebo tańszych zaewne niż książki w XVI wieku. Wydań szkolnych nie ma zaś specjalnie dużo, a tłumaczenia, pro dolor, są wydawane bez tekstu oryginalnego. Są oczywiście sposoby na obejście tego problemu, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi czytać z ekranu lub może sobie tekst wydrukować, ale więcej o tym nie będę wspominał.
Renesans to nie tylko ponowne czytanie tego, co przeczytane (albo i nie). To także powrót do kultury żywej – i tak rozumiem też termin łaciny żywej. Kultura, która żyje, nie jest kulturą zakonserwowaną w muzeach, nie są to gliniane tabliczki zapisane tajemniczym alfabetem w języku znanym niewielu. Nasza kultura jest kulturą łacińską – nie tylko wyrosłą na łacińskiej, ale łacińską samą w sobie. Europa, a Polacy (choć nie tylko) w szczególności, umiłowała sobie łacinę i do przełomu wieków XVIII i XIX był to język żywy, język twórczości literackiej, naukowej, wszelakiej. Dopiero bezduszność oświecenia oraz nowe metody naucznia języków (w tym jakże straszliwe spustoszenie czyniąca metoda gramatyczno-tłumaczeniowa) spowodowały, że już po stu latach, na początku XX wieku, łacina stała się najpierw językiem – hobby, a potem (prawie) martwym w tym sensie, że nie powstają w niej nowe teksty. Jeszcze w latach 50-tych pojawiały się artykuły naukowe po łacine, choć już tylko z zakresu filologii klasycznej. Jednak kolejne zmiany, w tym walka komunistów z językiem naszych przodków spowodowały, że tam gdzie ziemia obfitowała w dzieła łacińskie, pojawiła się pustynia.
Koniec wieku XX przyniósł jednak pierwsze zmiany. W wieku XXI coraz łatwiej spotkać tych, którzy łacinę nie tylko znają, ale nią żyją – potrafią się nią posługiwać, napisać tekst. Są wśród nich także Polacy. Polska pustynia, niczym ta Błędowska, budzi się spowrotem do życia.
Aby ogród mógł rosnać
Jeżeli jednak chcemy, aby na miejscu pustyni pojawił się piękny ogród czy wspaniały las, musimy zadbać o to, aby nie wdarły się chwasty i nie odebrały pierwszym kwiatom i drzewom życiodajnych wód. Pojawiają się już bowiem tacy, którzy łacinę kaleczą tak okrutnie, że nie jest to już mowa Cycerona, nie jest to nawet mowa średniowieczna, a raczej jakiś mutant wyrośnięty z mieszanki łaciny, angielskiego, innych języków oraz sztucznej inteligencji. Dlatego, aby tak jak w renesansie, ożywić prawdziwie i zdrowo łacińską kulturę, należy poszukać odpowiednich wzorców. Stąd powstał mój pomysł, aby zastanowić się nad kanonem autorów i dzieł, które trzeba, które warto znać.
Zakładając, że chcemy posługiwać się łaciną na wielu poziomach, rejestrach i w wielu sytuacjach, należałoby ten kanon uczynić jak najszerszym – od tekstów poetyckich i literackich, po techniczne i specjalistyczny, od rejestrów oficjalnych po codzienne i potoczne, od nauk humanistycznych po ścisłe, od duchowo wzniosłych, po te, które dotyczą spraw cielesnych.
Taka lista to nie tylko ćwiczenie intelektualne, czy jakaś wizja dziwaka, który chciałby żyć językiem łacińskim i po łacinie (i dlaczegóż nazwalibyśmy takiego człowieka dziwakiem? czy Erazma też tak byśmy określili?), ale też próba określenia listy lektur – autorów i dzieł, które każdy filolog klasyczny znać powinien, tekstów które stałyby się podstawą łacińskiej edukacji.
Ponadto, mając ustalony szeroki kanon dobrych autorów i ich dzieł możemy przygotować np. listy frekwencyjne słów, aby uczyc tych najczęściej występujących. Warto też, moim zdaniem, mieć na tej liście teksty mniej oczywiste, aby przyszły badacz – kimkolwiek on będzie, filologiem, historykiem, prawnikiem itp. – miał odpowiednie przygotowanie do kontaktu z tekstami bardzo się od siebie różniącymi, aby przyszły miłośnik języka, który sam się go uczy (a takich jest coraz więcej) miał wskazówkę co czytać, a wreszcie – twórca przyszłej łacińśkiej kultury, aby miał na czym wzorować swój styl, gdzie szukać inspiracji.
Autorzy, których warto naśladować
Warto zastrzec, że jest to pierwsza, robocza lista. Chciałbym przygotować ją wkrótce w formie osobnego wpisu, aby potem ją móc regularnie modyfikować i poprawiać.
Apuleius
Metamorfozy znane też jako Złoty Osioł charakteryzują się bogactwem słownictwa, niejednokrotnie oryginalnego, może i wręcz stworzonego przez Apulejusza. Jednak wydaje się, że może być pozycją, którą warto tu umieścić. Składnia nie odbiega według mojej wiedzy od klasycznej, a może służyć jako wzór powieści.
Caesar
Cezara nie trzeba przedstawiać, a pozostaje ubolewać, że nie wszystko się zachowało.
Catullus
Jego poezja może z pewnością pomóc w budowaniu tego mnie oficjalnego rejestru.
Celsius
Jego dzieło o medycynie będzie szczególnie ważne ze względu na słownictwo specjalistyczne, a styl może być przykładem tego, co Anglicy nazywaja non-fiction.
Cicero
Dzieła wszystkie. Pisał na wiele różnych tematów. Mamy jego teksty literackie, ale też codzienne (listy), wiec stanowi prawdziwą kopalnię językową.
Horatius
Livius
Lucretius
Martialis
Nepos
Manilius
Autor z I wieku po Chrystusie, więc bliski czasom Cycerona. Jego poemat Astronomicon może służyć jako źródło dla języka naukowego, opisu zjawisk astronomicznych – wraz z dziełami wspomnianego Cycerona czy Historią Naturalną Pliniusza Starszego.
Ovidius
Dzieła wszystkie.
Petronius
Jego Satyrykon jest przykładem powieści, a styl ma bardzo dobry. Pozostaje ubolewać, że nie mamy całości dzieła.
Plautus
Plinius Minor
Quintilianus
Sallustius Crispus
Z zastrzeżeniem, że używa ogromnej ilości archaizmów. Czy jednak i współczesna literatura nie stara się od czasu do czasu archaizować?
Seneca Minor
Tacitus
Z niego podobno tylko Dialogus de oratoribus.
Terentius
Vergilius
Dzieła wszystkie (Bukoliki, Georgiki, Eneida). Przypisywane mu przez długi czas (być może słusznie) Carmina Priapea też powinny się znaleźć z zaznaczeniem, że są to treści wulgarne, dla dorosłych. Jednak i te tematy, słowa i zwroty są obecne we współczesnej literaturze.
Inskrypcje
Inskrypcje, zwłaszcza te pompejańskie, mogą wypełnić wiele białych plam czy po prostu rozszerzyć dostępny nam materiał językowy. Jednak ze względu na swój charakter musiałyby być najpierw odpowiednio dobrane i przygotowane – tak, aby mogły służyć jako wzorce (zapewne w zakresie mniej oficjalnym). Przykładem takiej inskrypcji, jakże nam dzisiaj przydatnej, jest Annum novum faustum felicem.
Ci, co do których pewności nie mam
Może to wynikać z niewiedzy, gdyż nie da się wszystkich przeczytać w krótkim czasie, a nawet zebrać odpowiednich informacji. Sam fakt ich umieszczenia tutaj znaczy, że uznałem, że warto to pytanie zadać.
Aulus Gellius
Napisał Noctes Atticae.
Augustinus
Jego Wyznania są z pewnością ważnym dziełem, do tego dziełem retora. Mają jednak już styl późnej łaciny, trochę odbiegającej od naszego wzorca. Prawdopodobnie tak samo sprawa się przedstawia z innymi jego tekstami.
Hieronimus
Bardzo mi się podobała jego Vita Sancti Pauli, w dzisiejszych czasach byłoby to nazwane opowiadaniem. Vulgata zaś jest tekstem niezwykle ważnym dla kultury, jednak styl ma wybitnie niełaciński, jest pod bardzo duży wpływem oryginału. Erazm miał się jednak wypowiedzieć, że jego łacina jest bardzo dobra.
Iustinus
Jego Epitoma historiarum philippicarum Trogi Pompei była popularna m.in. w średniowieczu. Wydaje się być ciekawą lekturą.
Plinius Maior
Spotkałem się z opinią, że ma okropny styl. Jest źródłem wielu słów. Nie jestem jednak w stanie wypowiedzieć się, czy warto naśladować jego styl.
Varro
Napisał ważne dzieło De Lingua Latina. Czy jednak jego styl jest wart naśladowania? Tego nie wiem.
Ci, których nie znam
Skoro ich tu umieszczam, to naturalnie imię jest mi jakoś znane, ale nie jestem w stanie nic wiecej powiedzieć. Wpisuję też roboczo autorów, których muszę sprawdzić.
Tibullus, Propertius, Cato Maior, Seneka Starszy
Ci, których należałoby omijać
Iordanes
Żył w VI wieku. Napisał kroniki Gotów i Rzymian. Nie jest to stylistycznie najlepsza łacina. W tym gatunku i temacie wydaje się, że mamy relatywnie dużo lepszych wzorców.
