Osobiste

Po siódme – nie kradnij

Do rozważań na ten temat zainspirował mnie artykuł “Kto jeszcze kradnie” Michała Wojciechowskiego. Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, że pozbawienie kogoś jego własności wbrew jego woli jest kradzieżą, nie tylko wtedy kiedy jest to banknot wyciągnięty z kieszeni. Kradzieżą jest niepłacenie czynszu, niszczenie cudzej własności, także kradzież intelektualna, gdy kopiuje się jako swoje teksty innych autorów, gdy posiada się programy, filmy, muzykę bez uiszczenia należnej opłaty. Wreszcie niejednokrotnie jesteśmy okradani w majestacie prawa, bo prawo w Polsce nie jest doskonałe (delikatnie mówiąc). Tym ostatnim przypadkiem nie chcę się zajmować, natomiast pozostałe powinny dać nam do myślenia. Na ile tkwi w nas mentalność “mi się należy”, która jest de facto okradaniem tych, którzy zamiast rościć mnóstwo pretensji, pracują i zarabiają. Nie chodzi mi tu jednak o tych, którzy nie z własnej winy nie są w stanie się utrzymać (sieroty, osoby upośledzone, itd.). Tym osobom należy się pomoc społeczeństwa. Jednak pytanie jest na ile możemy sobie ciągle rościć pretensje, że wszystko mi się należy. Przykład? “Dostać mieszkanie”, dostać, ale od kogo? Od miasta? To skąd miasto ma to mieszkanie? Może z moich podatków? To dlaczego ja go nie mogę dostać? Dlatego, że zapracowałem, wziąłem kredyt i kupiłem je sobie sam? System uczy nas takiej pseudo-zaradności, kombinowania co można dostać. Gdyby ta energia poszła w poszukiwanie pracy, zarobku, może nawet rozkręcanie własnego biznesu, to byłoby to właściwsze? Może dlatego Polacy w Anglii tak łatwo znajdują pracę i zarabiają. Bo tam nam się nic nie “należy”. Problem jest złożony, bo widać tu ogromną potrzebę właściwej edukacji. Możliwości jest sporo, narzędzia do zarabiania prawie na każdym kroku. Kwestia tylko wykorzystania. Czy więc zamiast “należy mi się” (= okradnę innych) nie dałoby się wprowadzić “zarobiłem, wypracowałem”?

About the author

Ioannes Oculus

Passionate book lover addicted to fantasy, interested in astronomy, family history, technology, social media and foreign languages. Currently working in IT company.

4 Comments

  • Taki punkt widzenia: nie kradnę muzyki – ja ją kopiuję. Ona cały czas jest na swoim miejscu – ja mam tylko kopię. Gdybym nie potrafił kopiować, to aby posiadać tę muzykę zmuszony byłbym ją kupić, czego nie zrobię gdyż nie mam funduszy. Artysta nie zarobiłby dzięki mnie, więc jak ściągnę jego muzykę to w praktyce nic nie straci.

    • Zdaje się, że artysta po to robi muzykę, aby ją sprzedać. Nie rozdaje jej za darmo. Jeżeli więc posiada się ją bez opłaty jest to ewidentna kradzież.

  • Polska jest krajem, gdzie dokonuje się nielegalnych procederów klonowania ludzi (typu – mind copy).

    Robi się to bardzo dyskretnie, bez postronnych obserwatorów, w miejscu gdzie nikt nie podejrzewa przestępstwa – w szpitalu psychiatrycznym na oddziale zamkniętym.
    Pod pozorem choroby psychicznej albo obserwacji z podejrzeniem choroby psychicznej ściąga się ofiar do szpitala psychiatrycznego. Służy do tego np. specjalna procedura w sądzie rodzinnym – “Wniosek o umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym”. Wiele osób pomyśli sobie, że trafić tam może tylko osoba z poważnymi odchylenia psychicznymi. Nic bardziej błędnego! W Polsce wystarczy zwykłe pomówienie, a ofiara posądzona o chorobę nie będzie w sądzie poważnie traktowana. Właśnie tak działa prawo w polskich sądach. A jakiekolwiek argumenty na obronę ofiary spotkają się w sądzie z całkowitą ignorancją. Tak załatwiono w Polsce wiele osób, m. in. znaczących biznesmenów i naukowców.
    Dalsze działania odbywają się już w zakładzie zamkniętym, gdzie poddaje się ofiarę bez jej zgody działaniu silnych psychotropów ułatwiających dokonanie transferu.
    (miejsce, gdzie zaobserwowano tego typu procedery – Gdańsk)

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.